Krótka odpowiedź: The Cybrarian to konsultant cyberbezpieczeństwa z UK. Jego stara strona stała na WordPressie, ładowała się wolno, a teksty - wygenerowane przez AI bez żadnego kontekstu - mogłyby wisieć na stronie dowolnej firmy IT. Przebudowałem ją: nowy design, migracja na Astro, treści pisane z AI dopiero po zebraniu pełnego kontekstu od właściciela. Nowa strona ma dziś 97/100 w Lighthouse na mobile. Poniżej pokazuję krok po kroku, co było nie tak i co dokładnie zmieniłem.
Kto jest klientem
Matt Treadwell prowadzi The Cybrarian - doradza małym firmom i organizacjom charytatywnym w UK w sprawach cyberbezpieczeństwa. Jest audytorem ISO 27001, ma certyfikat CISM i dwie dekady doświadczenia w zarządzaniu informacją. Czyli: konkretny człowiek z konkretną, rzadką kombinacją kompetencji.
Problem w tym, że po jego starej stronie nie dało się tego poznać.
Co zastałem
Tak wyglądała stara strona: WordPress, gotowy motyw, stockowy laptop w hero.
Stara strona stała na WordPressie z gotowym motywem. Kojarzysz ten typ: hero ze stockowym zdjęciem laptopa, kolorowe paski, przyciski „Book a free discovery call”. Poprawna. Wymienna. I do tego wolna - WordPress z page builderem i stosem pluginów potrafi zamienić prostą wizytówkę w stronę, na którą czeka się kilka sekund na telefonie. Dlaczego tak się dzieje, opisałem szerzej we wpisie dlaczego WordPress jest wolny.
Ale największy problem był w tekstach. Były wygenerowane przez AI - i to nie jest zarzut, sam pracuję z AI codziennie. Zarzut jest taki, że AI nie dostało żadnego kontekstu. Teksty mówiły o „rosnących zagrożeniach” i „kompleksowych rozwiązaniach”, czyli o niczym. Zdania, które mógłbyś wkleić na stronę każdej firmy IT w Wielkiej Brytanii i nikt by nie zauważył różnicy. Ani słowa o tym, że Matt jest dyplomowanym bibliotekarzem, który przeszedł do cyberbezpieczeństwa - a to przecież najciekawsza rzecz w całej tej marce. Stąd w końcu nazwa: The Cybrarian.
Co zrobiłem
Przebudowa objęła trzy rzeczy i celowo opisuję je w tej kolejności, bo taka była kolejność pracy.
Najpierw kontekst, nie kod. Zanim powstała jedna linijka strony, zebrałem od Matta pełen obraz: kim są jego klienci (małe firmy i charity, nie korporacje), czym się wyróżnia (człowiek i procesy, nie strach i technologia), jakim tonem mówi (spokojnie, bez straszenia - „no fear-based selling”). Dopiero z takim materiałem siadłem z AI do treści. Różnica jest zasadnicza: te same narzędzia, zupełnie inny wynik. Nowe teksty mówią o audycie bezpieczeństwa informacji, szkoleniach zmieniających nawyki zespołu i śledztwach OSINT - konkretne usługi konkretnego człowieka.
Nowy design. Zamiast szablonu z motywu - projekt pod markę: spokojna kolorystyka pasująca do „security made simple”, sekcja o Matcie z prawdziwą historią zamiast stocka, wyraźna ścieżka do umówienia rozmowy.
Zmiana technologii: WordPress → Astro. Strona-wizytówka usług nie potrzebuje bazy danych, panelu administracyjnego i piętnastu pluginów, które trzeba aktualizować co tydzień. Astro generuje czysty, statyczny HTML - serwer wysyła gotowe pliki i nie ma czego hakować ani co się psuje. Na tej samej technologii buduję zresztą większość stron, w tym własną.
Nowa strona: projekt pod markę zamiast szablonu, statyczny Astro zamiast WordPressa.
Efekt
Przed i po - ta sama firma, zupełnie inna pierwsza sekunda wrażenia.
Liczby, które mogę pokazać, bo je zmierzyłem (Lighthouse, wersja mobilna, sierpień 2026):
- Wydajność: 97/100
- Largest Contentful Paint: 2,5 s - w zielonym progu Google
- Total Blocking Time: 0 ms - nic nie blokuje interakcji
- Cumulative Layout Shift: 0 - nic nie skacze podczas ładowania
O starej stronie nie podam liczb, bo już nie istnieje i nie mam jej pomiarów - mogę uczciwie powiedzieć tyle: była to typowo wolna konfiguracja WordPress + page builder, a różnicę czuć było gołym okiem na telefonie. Czym są te metryki i dlaczego mają znaczenie dla Google, tłumaczę we wpisie o szybkości strony i Core Web Vitals.
Ale szczerze? Ważniejsze od liczb jest to, że strona wreszcie brzmi jak Matt. Klient, który ją czyta, wie w 30 sekund, z kim ma do czynienia i dlaczego warto mu zaufać.
Co z tego wynika dla Ciebie
Jeśli masz stronę, która „jakoś działa”, zrób trzy testy: otwórz ją na telefonie na danych komórkowych, wklej adres do PageSpeed Insights i przeczytaj swoje teksty na głos, podmieniając nazwę firmy na konkurencję. Jeśli teksty dalej pasują - masz ten sam problem, który miał Matt.
Robię takie przebudowy regularnie. Jeśli chcesz wiedzieć, jak to by wyglądało u Ciebie - napisz do mnie, obejrzę Twoją stronę i powiem szczerze, co bym zmienił i czy w ogóle warto.